Syndrom dnia wolnego

2010-06-05 23:45:44

Odkurzyłam. Pozmywałam. Za pomocą miłego pana wymieniłam butlę z gazem (halo chce zamówić butle z gazem, och ach za godzinę będę z przyjemnością ją pani wymienię mrugając przy tym lubieżnie), upiekłam ciasto, przeczytałam kompendium wiedzy socjologii, zmyłam z paznokci gustowny czarny lakier, oberwałam krzew oazdobny z puchatych chujówmujów, które koniecznie trzeba obrywac bo nastąpi apokalipsa, wypiłam 129333284 herbat, zabiłam miliard komarów (a kolejny miliard czai się czekając na zgaszenie światła), przeżyłam atak lekkiej paniki i napierdlania sie po twarzy, przeczytałam jakąś książkę matki w stylu "drogi czytleniku w dupie byłeś i gówno widziałeś, ale ja jestem łaskawy i opowiem ci o obyczajach indian", wypiłowałam paznokcie i teraz wyglądaja jeszcze gorzej, uporządkowałam profil na Facebooku i siedzę tu teraz i trzęse się i telepię: CO BY TU JESZCZE ZROBIĆ. Trzy dni wolne pod rząd to dla mnie stanowczo za dużo.

skomentuj (2)
Strona główna